Moja historia rozpoczyna się od jednego miasta, a mianowicie Londynu. Wprowadziłam się tu z Luck'iem. Na początku układało się nam dobrze, ale coś zaczęło się psuć. Miał pretensje o to że, spotykam się z koleżankami za długo, raz nawet mnie śledził. Chciałam to wyjaśnić ale on krzyczał, gdy podniosłam głos od to zrobił pierwszy ale nie ostatni raz... W tedy uderzył mnie. Bolało i serce jak i brzuch. Moja druga połówka mnie bije. Nigdy od tamtego czasu, nie było dnia gdyby mnie nie wykorzystał lub bił. Nawet nie wiecie jak ja cierpiałam. Jakoś kilka dni po tym zdarzeniu dostałam telefon od szpitala że moi rodzice... Oni... Że już ich nie ma na tym świecie, Luck uspokoił się od tamtego czasu. Ale w dzień pogrzebu znowu to zrobił. Popłakałam się i uciekłam ale, znalazł mnie i pobił na tyle że trafiłam do szpitala. Leżałam tam trzy tygodnie , on ani razu nie przyszedł, a gdy wróciłam nie chciał puścić mnie do domu. Tamtą noc spędziłam na ulicy (czyt.ławce w parku.). Gdy znowu udałam się do 'naszego' mieszkania, o dziwo wpuścił mnie i przeprosił, a ja głupia znowu uległam. Następnego dnia znowu pokłóciliśmy się o to kto zjadł joghurt! Nie wytrzymałam i krzyknęłam a on znowu uderzył. W końcu po pewnym czasie chciałam się wyprowadzić ale on mnie zamknął w piwnicy i do dziś w niej siedzę, już się przyzwyczaiłam. On daje mi jeść i skorzystać z toalety nic więcej. Mam tam jakiś koc i poduszkę. Czasami płaczę bo wiem że nikt mi nie pomoże, nikt mnie nie szuka. Moja rodzina myśli że wszystko jest ok bo Luck wysyła im SMS'y z mojego telefonu. Ja boje się zawsze gdy się budzę, raz próbowałam odebrać sobie życie ale to zbyt trudne. Wstałam i zaczęłam krzyczeć aby mnie wypuścić, musiałam do toalety. Po 10 minutach drzwi się otworzyły i w nich stał Luck z nożem w ręce. Stawiałam małe kroki do tyłu ale po 10 krokach coś mi nie pozwoliło to była ściana. On był coraz bliżej mnie, po chwili nasze ciała się stykały. Przejechał nożem po moim policzku a z niego sączyła się krew. Pozwoliłam łzą lecieć. Bolało mnie to bardzo ale jak miał mnie już zabić rozbrzmiał dzwonek w komórce on wyszedł i na szczęście nie zamknął drzwi na klucz. Mówił coś do telefonu do czym wyszedł z mieszkania i zamknął drzwi wejściowe na klucz. Poczułam że mogę wyjść z tej przeklętej piwnicy. Wybiegłam i pierwsze co zobaczyłam to laptop! Mój ukochany laptopik!!!! Włączyłam go ale nie mogłam napisać E-maila bo on to zobaczył by. Hmmm... Myślałam że wejdę na czat dla ludzi potrzebujący pomocy. Tak też zrobiłam. Założyłam sobie konto pod nazwą ,,ZawszeMamCzasNaHamburgera''. Dostępni byli różni ludzie. Jeden przykuł moją uwagę ,,ZawszeGłodny''. Napisałam (ZG-ZawszeGłodny, ZH-ZawszeMamCzasNaHamburgera) :
ZH-Hej ;)
ZG-Hej, jak masz na imię?
ZH-Może ty? ;D
ZG-Ok, mam na imię James.
ZH-Ładne imię ja jestem Caroline.
ZG; Tez ładne. A czemu masz tutaj konto?
ZH-Może kiedyś się dowiesz :P
ZG-Wiesz ja już muszę iść. Mam Cię w znajomych. Jutro będziesz?
ZH- Nie wiem... To nie zależy ode mnie. Postaram się.
*************************
Heya! Jak się podoba pierwszy rozdział? A jak myślicie kto to jest ,,ZawszeGłodny''? Hah czekam na odpowiedzi w komentarzach!! ^^
Niallerek <3

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz